Co robi typowy noworodek?

Je i śpi. 16-20 godzin na dobę. Niemowlę sypia nieco mniej ale nadal bardzo dużo. 10 godzin w nocy (z przerwą na jedzenie), 2-3 konkretne drzemki w dzień. Tak mniej więcej jawi się nam wizerunek najmłodszych maluszków. I tak (chyba) najczęściej jest. Ale nie zawsze. I jestem pewna, że jak opiszecie swoje historie to okaże się, że odchyleń od „normy” jest na pęczki. Bo sama znam masę rodziców podzielających nasze doświadczenia, ale „specjaliści” o tym zjawisku jakoś szerzej nie piszą.

A było tak…

Gdy Mały się urodził – spał non stop. Jakiś tydzień, którego zabrakło mu do magicznych 40 tygodni w brzuchu. Wywołany do wyjścia został prędzej, a jego droga była długa i męcząca. Spał, spał i spał. Najgorsze, że nawet na jedzenie nie byliśmy w stanie go obudzić. A gdy już się wyspał… postanowił chyba nadrobić wszystko to, co go ominęło. I od tej pory Malusiński prawie nie sypiał w dzień. Czasem strzelił sobie piętnastkę (czyt. 15 minut), częściej nie. Rano wstawał dość późno, ale spać chodził dopiero o 23:00 i to z zegarkiem w ręku! Noce oczywiście przesypiał (tylko 2 i 3 miesiąc był kryzysowy), na jedzenie musiałam go wręcz budzić. W dzień natomiast nie spał i koniec kropka. Ani jazda samochodem go nie lulała (do dziś woli obserwować sytuację niż spać – a podobno dzieciaczki zasypiają z chwilą odpalenia auta…), ani spacery w wózku. Ileż to ja razy, w środku zimy, wyciągałam znudzonego bobasa z gondoli i do domu wracałam z kulką w kombinezonie na ręce – drugą pchając wózek i przedzierając się przez nieodśnieżone chodniki! Przespał się chwilę, a potem rób matka co chcesz! I leżeć też nie będę!

W poradnikach, w internecie, w odpowiedzi na pytanie: „dlaczego niemowlę nie śpi  dzień?”, znajdziecie domniemane powody. Ból brzuszka, głód, mokra pieluszka, sratatata… Oczywiście – to są tematy, na które  pierwszej kolejności trzeba zwrócić uwagę. Mój syn jednak miał kolkę 2 razy w życiu (polecam chwyt kolkowy – pomógł), jadł solidnie i rósł w szokującym tempie (wieloletnia położna, która do nas przychodziła – uznawała go za swojego rekordzistę), a o suchość pupy dbaliśmy priorytetowo. I o nie przebodźcowanie też. Maluch prawie nie płakał, zawsze był pogodny i zadowolony.

Pod jednym warunkiem. Że mógł w życiu domowników czynnie uczestniczyć. Krótko mówiąc cały czas trzeba było go nosić i za żadne skarby nie odkładać. Pionizacja pasowała mu najbardziej. Podziwiam (a raczej nadziwić się nie mogę) niektóre znajome dzieciaczki egzystujące w pozycji leżącej (choćby 15 minut). U nas długo nie było o tym mowy. Moje ręce uwolniła dopiero chusta (czasem nawet w niej kimnął – ale rzadko), a Kościak zaczął sypiać w dzień po 15 miesiącach! Luksus.

Jedno jest pewne. Jeśli maluch nie sypia w dzień, przy jednoczesnym przesypianiu nocy – to niekoniecznie oznacza problemy ze snem czy zdrowiem. Tak bywa i nie ma co szukać dziury w całym. Zdarzają się typy, przejawiające preferencje wypoczynku już od początku. Sama taka byłam i do dziś w dzień nie zasnę (chyba, że będę chora lub w ciąży ;)), a maluch prawdopodobnie tę przypadłość po mnie odziedziczył. Pewnie to lepsze od nieprzespanych nocy prze rok czy dwa, ale wierzcie mi – też nie lekkie.

Jedyna recepta to poddać się biegowi wydarzeń i nosić, nosić, nosić. Niech zainteresowany bąbel poznaje świat tak jak chce – przecież w gruncie rzeczy o to chodzi.

Epilog

Pierwsze minuty jazdy w wózku – Kościak zawsze przesypiał. Oczy zamykał, a na jego buźce pojawiał się uśmieszek jak tylko wkładaliśmy go w kombinezon, co dla niego oznaczało: „wychodzimy”. Kiedyś, przy którejś z kolei nieprzespanej nocy (tak! post jest o intensywnych dniach ale nocki też się zdarzały) dopadła nas głupawka. Tak już mamy, że w skrajnym zmęczeniu śmialiśmy się zamiast płakać. Gdy już nic na uspokojenie małego nie działało, nawet Gotye – postanowiliśmy włożyć go w kombinezon zimowy. Zasnął od razu.Padliśmy wtedy ze śmiechu!

Na 15 minut… ;)